piątek, 19 kwietnia 2013

Zgorzkniały Rylski

W ostatnim “Tygodniku Powszechnym” (nr 16) wywiad z Eustachym Rylskim przy okazji jego nowej powieści “Obok Julii”. Jakkolwiek wypowiedzi Rylskiego noszą znamiona strasznego ponuractwa i zgorzknienia, jest w tym wywiadzie kilka ciekawych fragmentów.

"Pisaniu jest potrzebna pycha. W każdym razie mnie ona nigdy nie zawiodła. Nawet, gdy byłem skromny, przesadnie skormny, to podszywała to pycha. (…) Przecież pisaniu nie przyświeca żadna szlachetna intencja. To introwertyczne zapatrzenie się w siebie, odkrywanie paskudnych cech, jakich byśmy się w sobie nie domyślali".

Ze zdjęcia zamieszczonego obok wywiadu spogląda na mnie suchy, kościsty mężczyzna z mieszaniną pogardy i beznadziei wypisaną na twarzy. Nie przesadzam - tym zdjęciem można straszyć dzieci. 

Ale Rylski daje swoim pesymizmem świadectwo ważnego zadania, które ma spełniać literatura - studzenia zapałów, uświadamiania człowieka o jego małości. Pisarz ma uczyć pokory - nie tylko czytelników, ale i siebie. Nawet jeśli pycha mu pomaga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz