piątek, 15 listopada 2013

Nieważne “przyszłem” czy “przyszedłem” - ważne, że doszłem

image
Janusz Głowacki “Przyszłem, czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy”, Świat Książki, Warszawa 2013, stron 238.
Film Wajdy o Wałęsie obejrzałem. Nie zachwycił mnie jakoś szczególnie, ale podobała mi się pielęgnacja  solidarnościowego mitu, który ostatnimi czasy próbowaliśmy sobie na różne sposoby popsuć.

Najnowsza książka Janusza Głowackiego to w pewnym sensie notatnik scenarzysty. Głowacki ze skąpstwa, jak zaznacza na początku, umieszcza w książce sceny, które nie weszły do filmu albo zostały brutalnie pocięte w postprodukcji oraz kilka pomysłów jak inaczej możnaby opowiedzieć historię przywódcy “Solidarności”.

poniedziałek, 11 listopada 2013

11 listopada

Portret Józefa Piłsudskiego pędzla Jacka Malczewskiego
Kiedy byłem mały, dziadek zabrał mnie na płac Piłsudskiego na uroczyste obchody święta 11 listopada z salwami i honorami.
Bardzo mi się podobało. Było zimno i uroczyście, niewiele z tego rozumiałem, ale wiedziałem, że uczestniczę w czymś ważnym i podniosłym. Oczywiście najbardziej ciekawiły mnie armaty.
Nie było to znowu tak dawno, ledwie kilkanaście lat temu. Ale nie było bójek, burd, zamieszek, rac etc. Potrafiliśmy uszanować narodowe świętości w zgodzie.
Piłsudski z Dmowskim gryźli się, ale dla dobra Polski potrafili się zjednoczyć. Tydzień temu na pogrzebie Tadeusza Mazowieckiego byli razem i Michnik, i Kaczyński - nie wyciągałbym z tego hurraoptymistycznych wniosków, ale może to dobry znak?
Moje pokolenie jest trochę jak dzieci pokłóconych rodziców. Dobrze by było, gdyby w tak ważne dni potrafili się pogodzić.

piątek, 8 listopada 2013

O krzyżu Jacka Markiewicza, prymitywnym szokowaniu i sztuce współczesnej

Motto:
Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie*
Może jestem staroświecki, może nie dorosłem do ukrytych znaczeń zawartych w sztuce współczesnej, ale zupełnie nie podoba mi się “dzieło” pana Jacka Markiewicza, w którym nagi facet ociera się o krucyfiks i dotyka go w sposób niedwuznaczny.
Pan Markiewicz, co trzeba przypomnieć, zasłynął swoimi wcześniejszymi pracami, w których przedstawiał siebie podczas masturbacji albo wystawiając w galerii w Orońsku ekskrementy.


poniedziałek, 4 listopada 2013

Książki, które otwierają się na właściwej stronie

Nie mam ostatnio nastroju do namiętnej lektury. Miotam się pomiędzy książkami, zaczynam i nie kończę.
Dzisiaj, desperacko poszukując jakiegoś duchowego posiłku, grzebałem w swoim księgozbiorze. Jakimś cudem książki bardzo często otwierają mi się na właściwej stronie. Tak było i tym razem.
Ściągnąłem z półki PIW-owskie wydanie “Pani Bovary” Flauberta z 1957 (po odwilży komunistyczne władze zaczęły pozwalać na wydawanie klasyki zachodniej literatury pięknej), które czytałem rok temu na działce.
Otworzyłem na losowej stronie i, sam błąkając się pomiędzy lekturami, znalazłem analogiczny problem u Emmy Bovary.
(…) Próbowała czytać poważne dzieła: historyczne i filozoficzne. Karol czasem zrywał się w nocy, myśląc, że wzywają go do chorego. “Idę, idę” - bełkotał.
A to był trzask zapałki, którą Emma pocierała, aby zaświecić lampę. Ale z czytaniem było jak z haftami, które, pozaczynane, poniewierały się w szafach. Brała książkę, rzucała ją dla innej i nie kończyła żadnej.
(przekład Anny Micińskiej)
Dla takich magicznych momentów, kiedy fikcja przylega do codzienności, warto czytać książki.
No cóż, dziś mogę tylko powtórzyć za Flaubertem: “Pani Bovary to ja”.

czwartek, 31 października 2013

Henryk Markiewicz - mistrz, którego nigdy nie spotkałem

image
Przeglądam informacje w internecie i nagle dostrzegam skromną notkę o śmierci profesora Henryka Markiewicza.

Notka jest skromna, ale postać wielka. Odszedł wybitny historyk i teoretyk literatury, wielce zasłużony dla filologii polskiej dzięki niezliczonym publikacjom, głównie z epoki pozytywizmu, dobry duch Gołębnika (siedziby polonistyki UJ w Krakowie przy ul. Gołębiej). Można go umieścić w panteonie obok innych wielkich literaturoznawców - Juliana Krzyżanowskiego, Kazimierza Wyki, Stanisława Pigonia, Tadeusza Ulewicza, Artura Sandauera.

środa, 30 października 2013

Urodziny Zbigniewa Herberta

image
29 października 1924 roku we Lwowie urodził się Zbigniew Herbert. To jeden z najważniejszych dla mnie pisarzy, który wciąż uwodzi swoim pięknym, dostojnym, apollińskim tonem i niezłomną niezgodą na zło.

poniedziałek, 28 października 2013

Tadeusz Mazowiecki

Jeden z architektów Polski, w której się urodziłem i której - mimo wielu wad - nie zamieniłbym na żadną inną.
To dzięki porozumieniu we wspólnej sprawie takich ludzi jak on udało się przeprowadzić zmianę ustrojową bezkrwawo.
Był - jak pisze dziś Adam Michnik - człowiekiem trzeźwym i cierpliwym, niczym Kutuzow z “Wojny i pokoju”.
Zmarł dzisiaj rano. Miał 86 lat.