W Krakowie byłem zdany na łaskę internetu dostępnego w kawiarniach i restauracjach, który nie zawsze osiągał gepardzie prędkości. Żeby załadować wszystkie udane zdjęcia do jednego posta musiałbym więc siedzieć jakieś trzy godziny. Teraz, kiedy jestem już w domu, mogę je tutaj umieścić.
Nie znam się na robieniu zdjęć, ale chyba najbardziej wyszło mi to, które widzicie powyżej. Dobrze ukazuje charakter ulicy Grodzkiej po deszczu, kiedy zza chmur zaczyna wyzierać słońce. Podczas mojego trzydniowego pobytu w Grodzie Kraka niemal cały czas padało.
Ale Kraków ma taką deszczową naturę, zgodną z tekstem piosenki, którą wszyscy znają:
Jeśli już jesteśmy przy Grzegorzu Turnau (Turnale?) - udało mi się odwiedzić jego uroczą kawiarnię właśnie przy ulicy Brackiej. Świetna gorąca czekolada i antresola, z której można oglądać ludzi na dole albo w spokoju czytać książkę - bardzo miło.
Bracka jest kilka kroków od Rynku Głównego, który nawet w deszczową pogodę pełen jest roześmianych, szczęśliwych ludzi i urżniętych jak prosięta Anglików.
Konie ładnie wyglądają, ale gorzej pachną.
Mickiewicz patrzy z dumą. Ja patrzę w jego oblicze niepewnie, bo akurat dłubię w dziełach wieszcza Adama, pisząc pewną pracę.
W Castor Coffee na rogu Rynku i Floriańskiej wypiłem Oreo Shake’a - pokruszone ciasteczka Oreo i bita śmietana - to się nazywa bomba kaloryczna!
W tekście “Flanowanie w Krakowie" pisałem o kameralnym Gołębniku, czyli kamienicy przy ulicy Gołębiej, w której mieści się wydział polonistyki UJ. Na zdjęciu widać, że ma bardzo ładne podwórko z charakterystycznymi krakowskimi “galeryjkami".
Idąc Grodzką w kierunku Kazimierza warto odbić w lewo w “papieską” ulicę Franciszkańską ze słynnym oknem. Jest tam też piękny gotycki kościół franciszkanów z witrażami Wyspiańskiego. To najlepsze zdjęcie z jakichś dwudziestu, które zrobiłem w środku.
Wiem, że pewnie to znacie, bo prawie każdą wycieczkę przyprowadzają i pokazują ławkę, w której modlił się Karol Wojtyła, ale moim zdaniem kościół franciszkanów to, obok kościoła klarysek, najpiękniejsza świątynia w Krakowie.
Jest w tych surowych, gotyckich ciemnościach, do których światło wpada przez secesyjne witraże, jakaś cudowna tajemniczość.
Tajemniczy jest też Kraków w swoich kątach i zakamarkach. W wielowiekowych kościołach i kamienicach. Już tęsknię za następnym przyjazdem i wiem, że któregoś razu przyjadę tu na stałe. Już niedługo…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz